Aktualności
Miasto
Rodzice chcą parkować w zatoczce | Rodzice chcą parkować w zatoczce |
|
|
|
| 16.01.2008. | |
|
Dzięki naszej interwencji, rodzice dowożący dzieci do szkoły po godz. 7.50 będą mogli zatrzymywać się w miejscu dla autobusu. Przy ul. Młyńskiej, na wprost wejścia do szkoły, wykonano zatoczkę autobusową, która ma poprawić bezpieczeństwo dzieci dowożonych na lekcje. Przy niej i po drugiej stronie ulicy stanęły też znaki zatrzymywania się i postoju, co nie podoba się rodzicom dowożącym pociechy samochodami. - Te znaki są bez sensu. Przecież autobus pojawia się dwa razy dziennie: przed godziną 8.00 i około 14.30, a rodzice przez cały dzień kombinują, by bezpiecznie odebrać dziecko ze szkoły - skarży się rodzic. - Do tego jeszcze straż miejska non stop poucza parkujących w zatoczce. Zatrzymując się na parkingu, dziecko musi obejść samochód, przejść przez ulicę i dopiero wejść na chodnik. Z zatoczki byłoby już przed szkołą. Apeluję, by przemyśleć ten bzdurny pomysł i zlikwidować zakazy. Dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych w Rypinie Piotr Gomse tłumaczy, że znaki zostały postawione po interwencji pani, opiekującej się dziećmi jadącymi szkolnym autobusem. Często nie miał on jak się zatrzymać, by dzieci mogły bezpiecznie wysiąść. Przy ul. Młyńskiej rzeczywiście trudno stanąć zmotoryzowanym, bo - jadąc od ul. Mławskiej - najpierw jest skrzyżowanie, potem łuk, dalej wyjście z przedszkola i przejście dla pieszych. - Ale za to są miejsca postojowe na terenie szkoły, można też zatrzymać się przy ul. Sommera i tam dziecko między blokami i dalej przez boisko też dojdzie do szkoły, nie przechodząc przy tym przez ulicę - tłumaczy dyrektor Gomse. - Rodzice są wygodni i wiadomo, że chcieliby stawać jak najbliżej szkoły. Zapewniam jednak, że wprowadzenie zakazu zostało przemyślane i podyktowane koniecznością, a nie utrudnianiem życia zmotoryzowanym. Iwona Morawska, opiekująca się dziećmi dowożonymi autobusem mówi, że problem nie był w tym, że rodzice podjeżdżali na chwilę, wysadzali pociechy i jechali dalej: - Notorycznie zdarzało się tak, że w zatoczce parkowało kilka samochodów a po rodzicach nie było śladu. Szli z dziećmi do szatni, nie było ich 10-15 minut, a autobus nie miał gdzie się zatrzymać. Nikt się nie przejmował tym, że musiał jechać dalej i że blokował jezdnię. - Może i tak się działo, ale prawda jest też taka, że jak rano odjedzie autobus, to zatoczka stoi cały dzień pusta. Rodzice mówią, że pieniądze na ta inwestycję zostały zmarnowane. Niby można zatrzymać się na parkingu, ale jest tam ciasny wjazd, trzeba się namanewrować przy wyjeździe i jeszcze uważać czy pod koła nie wbiegnie jakieś dziecko - mówi właściciel sklepu zoologicznego na przeciwko szkoły. Udało nam się wypracować kompromis: zakaz zatrzymywania się i postoju będzie obowiązywał dla samochodów osobowych przed godz. 7.50 rano (prawdopodobnie od 7.35 do 7.50; o dokładnym czasie poinformujemy w najbliższych dniach). Potem rodzice będą mogli bez przeszkód korzystać z zatoczki. Adrianna Błaszkiewicz źródło: pomorska.pl, 16.01.2008 |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
| Kategoria | Ilość |
| Wszystkich: | (0) |