Skip to content

Rypin - nowy portal informacyjny miasta

9 Stycznia 2009, Piątek    
Warning: wordwrap() [function.wordwrap]: Break string cannot be empty in /home/asoo/ftp/rypin.com/modules/mod_imieniny.php on line 418
Imieniny obchodzą:     Do końca roku zostało 357 dni.
INSTALUX

MENU AKTUALNOŚCI

Bądź na bieżąco! Najświeższe informacje z miasta i okolic. i Ty możesz przyłączyć się do redagowania tego działu. Wystarczy, że wyślesz swój tekst na adres Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
Rypin.Com arrow Aktualności arrow Miasto arrow Żałoba narodowa
Żałoba narodowa PDF Drukuj Email
24.01.2008.
Nikt nie ocalał z rozbitego samolotu, który w środę spadł koło lotniska w Mirosławcu. Na pokładzie było dwadzieścia osób. Świadkowie mówią o koszmarze.
- Wiele w życiu już widziałem. Ale to co zobaczyliśmy trudno opisać słowami. Morze pogniecionego aluminium z czegoś, co przed chwilą było potężnym samolotem - mówił Henryk Basta z ochotniczej straży pożarnej w Mirosławcu.

To jego brygada jako pierwsza jednostka cywilna przyjechała na miejsce tragedii.
- Nie było nawet wiadomo, gdzie ten samolot się zaczyna a gdzie kończy - dodaje Dariusz Kiciński, strażak z OSP Mirosławiec.

Jedynym całym elementem był sterownik samolotu. Reszta części była rozrzucona w promieniu kilkudziesięciu metrów.

Będzie żałoba

Wczoraj prezydent Lech Kaczyński ogłosił żałobę narodową. Potrwa do niedzieli. W czwartek w Szczecinie i większości miast regionu do połowy opuszczono flagi na masztach. Tak było m.in. w Mirosławcu i sąsiednim Kaliszu Pomorskim. Flagi opuszczono też w 12 bazie lotniczej w Mirosławcu. To na pasie startowym tej jednostki miał wylądować CASA C-295. Na pokładzie było dwudziestu żołnierzy. Czterech członków załogi i szesnastu oficerów. Wracali z konferencji poświęconej bezpieczeństwu w lotnictwie. Do szczęśliwego lądowania zabrakło 800 metrów.

Spadł jak kamień

Nasi reporterzy przyjechali na miejsce godzinę po tragedii. Była godzina 19.07, gdy samolot przygotowywał się do lądowania. Był na wysokości 100-120 metrów nad ziemią. Na monitorach kontroli lotów nic nie wskazywało, że za chwilę dojdzie do katastrofy.

- Nikt z członków załogi nie zgłosił nam, że jest jakiś problem z samolotem - tłumaczy - mjr Bogdan Ziółkowski z 12 bazy lotniczej w Mirosławcu.

Według wstępnych ustaleń samolot spadł i uderzył w konary drzew. Doszło do wybuchu.

- Widziałem ten ogień z okna mojego mojego mieszkania. Myślałem, że jakaś fabryka wybuchła - opowiadał mieszkaniec Mirosławca.

Przyczyny tragedii bada specjalna komisja. Wyniki poznamy za kilka miesięcy. Do czasu zamknięcia tego wydania "Głosu" nie znaleziono czarnej skrzynki. To urządzenie pozwalające na ustalenie przebiegu lotu.

Nie zdążył się przywitać

Wśród ofiar jest płk pilot Jerzy Piłat. To on dowodził 12 bazą lotniczą w Mirosławcu. Podwładni nazywali go szefem-dżentelmenem. Czekali na niego na lotnisku.

- Wspaniały człowiek i dowódca. Niezwykle utalentowany - mówi o nim ze łzami w oczach mjr Ziółkowski.

46-letni Piłat całe życie związał z lotnictwem. Urodził się w Świdniku. Liceum lotnicze i wyższą szkołę lotnictwa skończył w Dęblinie. Osierocił dwie córki.

Samolot którym leciał miał lądować w Mirosławcu tylko na chwilę. Piłat miał wysiąść z kilkoma oficerami z 12 bazy. Dalszym punktem podróży CASY był Świdwin. Tam mieli wysiąść pozostali oficerowie.




gs24; Mariusz Parkitny
Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć


źródło: pomorska.pl, 24 stycznia 2008
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Logowanie

Poczta rypin.com

Ukryj

Ogłoszenia

KategoriaIlość


Wszystkich:(0)